Strefa wiedzy

Jak rosną kraby i co to ma wspólnego z doświadczeniem na sali szkoleniowej?

Zaczniemy historią o krabach. Tak, o krabach. I bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy ich wielkimi miłośniczkami, a dlatego, że to, jak rosną, wiąże się ze sposobem wzrostu ludzi i metodami naszej pracy.

Kraby to miękkie i delikatne stworzenia zamknięte pod sztywną skorupą, która się nie rozszerza. Jak więc rosną? W miarę, jak ta miękka część się powiększa, kraby zaczynają odczuwać potrzebę zmiany skorupy na większą. Możemy sobie wyobrazić, że czują pewien dyskomfort wynikający z uciskania tego, co za małe. Udają się więc pod skałę, aby się schronić i w czasie  kilku godzin pozbywają się skorupy. Później, przez jakiś czas ich organizm pokrywa jedynie delikatna błonka. Czekają więc pod skałą do momentu aż  stwardnieje i wracają do swojego normalnego, krabiego życia. Po pewnym czasie skorupa znów robi się zbyt mała i krab powtarza cały proces, chowając się pod skałą. I tak za każdym razem, gdy poczuje dyskomfort. Bodźcem do wzrostu kraba jest za mała skorupa, poczucie presji i uciskania. Co z tego wynika dla nas i rozwoju ludzi? Przez całe życie nabywamy pewnych wzorców, przekonań, obserwujemy świat i bierzemy z niego to, co – w naszym rozumieniu – nam służy. Nasza skorupa się usztywnia, wciąż mamy ją na sobie mimo, że wewnętrznie możemy być już w zupełnie innym miejscu. Pytanie, czy sprawdzamy, co na sobie nosimy? Czy weryfikujemy jej adekwatność na dziś? Czy mamy miejsce, w którym możemy pozwolić sobie na zdjęcie choćby jej fragmentu? Odpowiedź, jak to w przypadku podobnych pytań brzmi – bywa różnie. Taka weryfikacja jest trudna, wymaga lustra i odwagi, aby w nie spojrzeć. Potrzeba też ‘skały’, która da poczucie bezpieczeństwa i czasu na oswojenie się z nowym. Claim naszej marki obiecuje ‘Doświadczenie, które zmienia’. Rozumiemy je jako pewne przeżycie o wymiarze edukacyjnym w warunkach umożliwiających przyjrzenie się swoim ‘skorupom’. Czy tak się dzieje? Postanowiłyśmy poszukać przykładów wśród naszych trenerów. Zapytałyśmy o to, czego dowiedzieli się po szkoleniach od uczestników, co mogłoby świadczyć o zmianie. Starałyśmy się opisać, czym jest to doświadczenie, które oferujemy, na jakich założeniach się opiera. Jedna z naszych trenerek dostała maila od uczestnika szkolenia z komunikacji, miesiąc po jego zakończeniu. Uczestnik napisał o zmianie, która nastąpiła po szkoleniu: dzięki zajęciom warsztatowym wypracował przekonanie, iż może zadbać o siebie i wyrażać wprost to, co jest dla niego ważne w rozmowach ze swoim menadżerem. Najważniejsze jest jednak to, że ta pierwsza rozmowa zakończona sukcesem zbudowała most do kolejnych, opartych o to samo wewnętrzne przekonanie. Od innego trenera usłyszałyśmy, jak pod koniec prowadzonej przez niego interwencji zespołowej, szef zespołu zaczął mówić o swoich emocjach. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie jego dotychczasowy sposób komunikacji oparty na faktach, liczbach i dążeniu do konkretu, który wspierał i doceniał logikę, wypierał emocje. Ta zmiana była katalizatorem zmian pozostałych członków zespołu, otworzyła ich na siebie, pozwoliła mówić o sobie i swoich potrzebach. Kolejna trenerka prowadząca warsztat dla międzynarodowego zespołu pod koniec zajęć usłyszała od uczestników, że przyniósł on spektakularny efekt. Pod koniec spotkania wszyscy na sali mieli poczucie, że zbudowali solidne fundamenty pod ich zespół. Podczas wielu wcześniejszych warsztatów opartych na działaniach team buildingowych takich jak jak zabawy, biegi po lesie, taka misja się nie udała. To tylko kilka przykładów, ale łączy je rodzaj doświadczenia, jakie zaoferowali uczestnikom. Wspólnym mianownikiem jest sposób prowadzenia podobnych warsztatów. Uczenie się przez doświadczenie do jakiego zapraszamy, to świadomy, zaplanowany przez nas proces, odwołujący się do wiedzy i jednocześnie oparty na dwóch założeniach. Pierwsze mówi o tym, że uczestnicy naszego warsztatu są świadomi swoich potrzeb. Oznacza to, że doskonale zdają sobie sprawę, że jedynie poprzez przeżycie i pozwolenie sobie na nie mogą odkryć drogę do własnego rozwoju. To założenie nie zawsze sprawdza się w praktyce, jednak pozwala na podział odpowiedzialności za rezultat szkolenia między uczestnika a trenera. Jeżeli uczestnik ma nastawienie negatywne, możemy jedynie pracować z postawą, co jeszcze nie jest gwarancją na zmianę, czy nawet skorzystanie z proponowanej zawartości szkolenia. Uczenie przez doświadczenie to także rozumienie roli trenera w tym procesie. Trener to ktoś, bez kogo rozwój i tak nastąpi, jeśli uczestnik procesu jest odpowiednio zdeterminowany do zmiany, a więc poszuka wiedzy i doświadczeń poza salą szkoleniową. Zatem trener to osoba, która ukierunkowuje, przekazuje i zarządza procesem i doświadczeniem w taki sposób , aby było ono bezpieczne dla uczestników. Czyli bez naruszenia osobistych dóbr, dobrostanu czy poczucia godności, świadomie i w sposób zakontraktowany z nimi. Kontraktujemy rzeczy oczywiste i te wynikające z indywidualnych oczekiwań uczestników. Zazwyczaj, w momencie spisywania kontraktu, pojawiają się te same potrzeby: otwartości, zaangażowania, dyskrecji. W trakcie spotkania okazuje się, że to, co deklarowane na papierze, nie zawsze pożądane jest na szkoleniu. Otwartość najmilej widziana jest ze strony pozostałych osób na sali, zaangażowanie też, ale w ramach komfortu. Staramy się, aby kontrakt nie był wydmuszką i miał realne przełożenie na sposób pracy w trakcie spotkania. Dążymy do umożliwienia ludziom doświadczenia innego rodzaju przestrzeni według reguł zapisanych w zasadach pracy. Przestrzeni, w której zachęcamy do zaangażowania w to, co przyniesie spotkanie oraz otwartości na różne punkty widzenia, na siebie, reakcje swoje i innych uczestników. Zachęcamy w niej też do patrzenia na punkty widzenia różne od własnych z ciekawością, co się za nimi kryje, zamiast zamknięcia, bo są nam obce. Zaznaczamy, że spotykamy się jako grupa osób o różnym doświadczeniu, historii, przez co dajemy sobie prawo do odmiennych perspektyw. Kreujemy postawę tolerancji, akceptacji własnych różnic oraz uczciwości wobec siebie i innych, przy jednoczesnym zachowaniu wymiaru psycho-edukacyjnego szkolenia. Czy to się uda – zależy od pierwszego opisanego wcześniej założenia – nastawienia uczestników. Rolą trenera jest wspieranie postaw zapisanych w kontrakcie, dbanie o ramy i ingerencja, gdy jej granice są przekraczane. Trudno wyobrazić sobie gotowość do doświadczania nowych dla siebie zachowań, przeżywania emocji bez tych ram, dających bezpieczeństwo w eksperymentowaniu i wychodzeniu poza własną strefę komfortu. Bycie w takiej przestrzeni jest w pewien sposób naturalne dla ludzi, a zniekształcać je mogą warunki w pracy, relacje w biurze i domu. Taki rodzaj utopii komunikacyjnej służy mówieniu szczerze, wprost, od siebie. Taka komunikacja jest mile widziana i usłyszana. Dzięki niej zmniejsza się przestrzeń między tym, co czuję a tym, co mówię. Z czasem, komunikat oparty na intelektualnej analizie ustępuje temu opartemu na odczuwaniu, nazywaniu emocji. Okazuje się, jak wiele mamy wspólnego, co prowadzi do tworzenia poczucia wspólnoty. Do tych podobieństw nie da się dojść inaczej niż nazywając wprost emocje, odczucia, wymieniając refleksje. Jeśli to się nie dzieje, siedzimy w okopach i tylko czasem uda nam się podejrzeć, co w swoim okopie ma sąsiad_ka. Z doświadczeniem przestrzeni do jakiej dążymy na warsztatach jest jak z wchodzeniem do wody – pierwsze komunikaty ‘wprost’ to jakby wstawianie czubka stopy do wody. Kolejne wymiany sprzyjają pełnemu zanurzeniu. Taka przestrzeń może zaistnieć na każdym warsztacie, na którym ważna jest wymiana, komunikacja, proces, dotarcie do potrzeb, interesów. Może odbywać się bez konkretnej metodologii, z osią merytoryczną wokół komunikacji, zespołu, rozmów, rozwiązywania konfliktów, zarządzania własnym stresem. Ramą takiego warsztatu może być także metodologia według której pracujemy, czy dodatkowe doświadczenie, które wzmacnia przekaz, uruchamia emocje. Przykładem mogą być warsztaty Fierce Conversations® - OdWażne rozmowy, które konfrontują z naszą odwagą do mówienia wprost, od siebie, o tym, co nam bliskie. Sama metodologia i jej założenia pokrywają się z naszym dążeniem do stworzenia atmosfery opartej na szczerości i otwartości. Można tu podać wiele przykładów, co praca oparta o tę metodologię dała ludziom. Po jednym z warsztatów uczestniczka napisała do trenera maila kilka tygodni po spotkaniu z informacją, że spróbowała metody rozmowy konfrontującej z ważną dla siebie osobą i przełamała impas, który towarzyszył im od miesięcy. Szkolenia Fierce Accounatability dają uczestnikom możliwość przyjrzenia się sobie i próbę odpowiedzi na pytanie, czy w moim życiu zawodowym i prywatnym wchodzę w rolę ofiary i w ten sposób oddaję innym odpowiedzialność za moje decyzje. Jako zespół konsultantów i firma mamy coraz więcej doświadczeń w tworzeniu i dostarczaniu warsztatów budowane na bazie przesłania, że dostarczamy ludziom doświadczenia, które umożliwiają dostrzeżenie tych nawyków, przekonań, założeń dotyczących ich życia, które można zmienić – jeśli tylko jest ku temu wola. To wymagające doświadczenia. Wymagają dojrzałej i delikatnej współpracy pomiędzy prowadzącym a uczestnikami. Z taką też myślą budowałyśmy warsztat Ja ponad stresem. Zakłada on umożliwienie uczestnikom wejścia w różne, czasem niestandardowe doświadczenia. Każdorazowo szukamy nowych inspiracji i możliwości stworzenia uczestnikom warunków do odnalezienia swojej ścieżki zmian. Podczas tego warsztatu pracujemy nie tylko na sali warsztatowej – wychodzimy z uczestnikami z budynku by część sesji przeżyć w kontakcie z przyrodą. Sesje odbywają się równolegle w sali i pokoju przeznaczonym do pracy indywidualnej. Stosujemy też różne formy pracy, które mają ludzi inspirować do działania. Jedną z nich jest drama, a konkretniej praca z bajką. Taka metoda pracy pozwala dotrzeć do wzorców zachowań w sposób metaforyczny, bezpieczny, aby następnie przenieść się z gruntu bajki na ten rzeczywisty. Kluczowa jest tu rozmowa o postawach, jakie przyjmujemy w życiu, pochylenie się na tym czy nam służą, czy nie z punktu widzenia generowania napięcia. Trochę jak u krabów – przyglądamy się własnej skorupie i badamy, czy nie czas się jej pozbyć. Czasem ważna zmiana powstaje dzięki umożliwieniu przeprowadzenia ważnej dla uczestnika rozmowy w bezpiecznych warunkach, aby następnie – z pewną bazą doświadczenia wyniesionego z sali szkoleniowej – mógł ją przeprowadzić w rzeczywistości. Dajemy uczestnikom możliwość wybierania swojego rozmówcy spośród innych osób na sali, czasem z automatu tą osobą staje się trener. Robimy stop-klatki, dajemy wskazówki, wspólnie doprowadzamy rozmowę do kształtu uwzględniającego nasze podstawowe założenia dobrych rozmów. Im więcej takiej wnoszącej wymiany, tym większe staje się poczucie komfortu w rzeczywistości po zakończeniu szkolenia. Być może to utopia komunikacyjna, do której dążymy. Alanis Morisette w utworze „Utopia” śpiewa o przestrzeni, w której rządzi dialog, brak oceny, winy. Jest tam prawda, ciekawość, dzielenie się i wspieranie. Zachwyt nad różnorodnością przeplata się z miejscem na każdą emocję, która się pojawia. Być może jest to utopia. Ale nie wyobrażamy sobie lepszej ‘skały’, która wspierałaby doświadczenie prowadzące do zmiany. Katarzyna Dorna, Aleksandra Kostyra



Pozostałe wpisy:

do
góry

Informujemy, że na naszej stronie www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij Zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej.Kliknij Polityka prywatności, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki internetowej.

Zgadzam się