Jak rosną kraby i co to ma wspólnego z doświadczeniem na sali szkoleniowej?


23 maja 2016


Zaczniemy historią o krabach. Tak, o krabach. I bynajmniej nie dlatego, że jesteśmy ich wielkimi miłośniczkami, a dlatego, że to, jak rosną, wiąże się ze sposobem wzrostu ludzi i metodami naszej pracy.

 

Kraby to miękkie i delikatne stworzenia zamknięte pod sztywną skorupą, która się nie rozszerza. Jak więc rosną?

W miarę, jak miękka część ich ciała się powiększa, kraby zaczynają odczuwać potrzebę zmiany skorupy na większą. Możemy sobie wyobrazić, że odczuwają dyskomfort wynikający z uciskania przez to, co zbyt małe. Udają się więc pod skałę, aby się schronić i w czasie kilku godzin pozbywają się skorupy. Później przez jakiś czas ich organizm pokrywa jedynie delikatna błonka. Czekają więc pod skałą do momentu, aż błonka stwardnieje, po czym wracają do normalnego, krabiego życia. Po pewnym czasie skorupa znów robi się zbyt mała i krab powtarza cały proces, chowając się pod skałą. I tak za każdym razem, gdy poczuje dyskomfort. Bodźcem do wzrostu kraba jest zatem odczuwanie presji i ucisk.

Co z tego wynika dla nas i dla rozwoju ludzi? Przez całe życie przyswajamy sobie wzorce, kształtujemy przekonania, obserwujemy świat i bierzemy z niego to, co – w naszym rozumieniu – pożyteczne. Skorupa się usztywnia, wciąż jednak mamy ją na sobie, mimo że wewnętrznie znajdujemy się już w zupełnie innym miejscu. Pytanie, czy sprawdzamy, co na sobie nosimy. Czy weryfikujemy bieżącą adekwatność skorupy? Czy istnieją okoliczności, w których możemy pozwolić sobie na usunięcie choćby jej fragmentu?

Odpowiedź w przypadku podobnych pytań brzmi: bywa różnie. Weryfikacja jest trudna, wymaga lustra i odwagi, aby w nie spojrzeć. Potrzeba też „skały”, która da poczucie bezpieczeństwa, i czasu, aby oswoić się z nowym.

 

Hasło naszej marki obiecuje: „Doświadczenie, które zmienia”. Rozumiemy je jako przeżycie o wymiarze edukacyjnym w warunkach umożliwiających przyjrzenie się swoim „skorupom”.

Czy tak się dzieje? Postanowiłyśmy poszukać przykładów wśród naszych trenerów. Zapytałyśmy, co według uczestników ich szkoleń świadczy o zmianie. Starałyśmy się opisać, czym jest doświadczenie, które oferujemy i na jakich założeniach się opiera.

Miesiąc po zakończeniu szkolenia z zakresu komunikacji trenerka dostała maila od jednego z uczestników. Napisał on o zmianie, która nastąpiła po szkoleniu: dzięki zajęciom warsztatowym wypracował przekonanie, iż może zadbać o swoje interesy i w rozmowach z menedżerem wyrażać wprost to, co jest dla niego ważne. Ta pierwsza rozmowa zakończona sukcesem zbudowała most do kolejnych, opartych na tym samym wewnętrznym przekonaniu.

Od innego trenera usłyszałyśmy, że pod koniec prowadzonej przez niego interwencji szef zespołu zaczął mówić o swoich emocjach. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie jego dotychczasowy, do bólu logiczny sposób komunikacji oparty na faktach, liczbach, dążeniu do konkretu i wypieraniu emocji. Ta zmiana była katalizatorem zmian u pozostałych członków zespołu, którzy otworzyli się na siebie, zaczęli mówić o sobie i swoich potrzebach.

Kolejna trenerka prowadząca warsztaty dla międzynarodowego zespołu pod koniec zajęć usłyszała od uczestników, że przyniosły one spektakularny efekt. Wszyscy na sali mieli poczucie, że zbudowali solidne fundamenty pracy zespołowej. Podczas licznych wcześniejszych warsztatów, podczas których stosowano między innymi rozmaite zabawy, a nawet biegi terenowe, taka misja się nie udała.

To tylko kilka przykładów, ale łączy je rodzaj doświadczenia, jakie trenerzy zaoferowali uczestnikom.

 

Wspólnym mianownikiem jest sposób prowadzenia podobnych warsztatów.

Zapraszamy do uczenia się przez doświadczenie. Jest to świadomy, zaplanowany proces, odwołujący się do wiedzy i jednocześnie oparty na dwóch założeniach.

Pierwsze mówi o tym, że uczestnicy warsztatów są świadomi swoich potrzeb. Oznacza to, że doskonale zdają sobie sprawę, że jedynie poprzez przeżycie określonych doświadczeń mogą odkryć drogę własnego rozwoju. To założenie nie zawsze sprawdza się w praktyce, jednak pozwala na podział odpowiedzialności za rezultat szkolenia między uczestnika a trenera. Jeżeli uczestnik ma nastawienie negatywne, możemy jedynie pracować nad postawą, co jeszcze nie jest gwarancją zmiany czy nawet skorzystania z proponowanej treści szkolenia.

Uczenie przez doświadczenie wymaga także zrozumienia roli trenera w tym procesie. Trener to ktoś, bez kogo rozwój i tak nastąpi, jeśli uczestnik procesu jest odpowiednio zmotywowany do zmiany. W takiej sytuacji poszuka wiedzy i doświadczeń poza salą szkoleniową. Niemniej trener ma ważną rolę do odegrania – jest to osoba, która ukierunkowuje proces zdobywania doświadczeń i zarządza nim w taki sposób, aby był on bezpieczny dla uczestników, czyli nie naruszał ich dóbr osobistych, dobrostanu czy poczucia godności. Dba o to, by proces ten przebiegał świadomie i zgodnie z kontraktem.

Kontraktujemy rzeczy oczywiste i te wynikające z indywidualnych oczekiwań uczestników. Zazwyczaj w momencie spisywania kontraktu zgłaszane są potrzeby otwartości, zaangażowania, dyskrecji. W trakcie spotkania okazuje się, że to, co deklarowane na papierze, nie zawsze pożądane jest na szkoleniu. Otwartość najmilej widziana jest przez pozostałe osoby na sali, zaangażowanie też, ale przy zachowaniu stref komfortu.

 

Staramy się, aby kontrakt nie był wydmuszką i miał realne przełożenie na sposób pracy w trakcie warsztatów.

Chcemy umożliwić uczestnikom szkoleń doświadczanie innego rodzaju przestrzeni według reguł zapisanych w zasadach pracy. Przestrzeni, w której zachęcamy do zaangażowania w to, co przyniesie spotkanie, oraz otwartości na różne punkty widzenia, na siebie, reakcje swoje i innych uczestników. Zachęcamy też, aby na punkty widzenia różne od własnych patrzeć z ciekawością, co się za nimi kryje, zamiast zamykać się, bo są nam obce. Zaznaczamy, że spotykamy się jako grupa osób o różnym doświadczeniu, historii, przez co dajemy sobie prawo do odmiennych perspektyw. Kreujemy postawę tolerancji, akceptowania różnic oraz uczciwości wobec siebie i innych, przy jednoczesnym zachowaniu wymiaru psychoedukacyjnego szkolenia. Czy to się uda – zależy od pierwszego opisanego wcześniej czynnika – nastawienia uczestników. Rolą trenera jest wspieranie postaw zapisanych w kontrakcie, dbanie o ramy i ingerencja, gdy ich granice są przekraczane. Trudno wyobrazić sobie gotowość do doświadczania nowych zachowań i przeżywania emocji bez tych ram, dających bezpieczeństwo w eksperymentowaniu i ułatwiających opuszczanie stref komfortu.

Przebywanie w takiej przestrzeni jest pożądane, niemniej zazwyczaj zniekształcają ją warunki w pracy, relacje w biurze i domu. Utopia komunikacyjna służy jednak szczerości wypowiedzi, pozwala mówić wprost, od siebie. Taka komunikacja jest mile widziana i słyszana. Dzięki niej zmniejsza się dystans między tym, co czuję, a tym, co mówię. Z czasem komunikat oparty na intelektualnej analizie ustępuje przekazowi opartemu na odczuwaniu, nazywaniu emocji. Okazuje się, że mamy z sobą wiele wspólnego, co prowadzi do tworzenia poczucia wspólnoty. Podobieństw nie da się odnaleźć inaczej niż poprzez nazywanie wprost emocji, odczuć, wymienianie się refleksjami. Jeśli tak się nie dzieje, siedzimy w okopach i tylko czasem uda nam się podejrzeć, co w swoim okopie robi sąsiadka. Z doświadczeniem przestrzeni, do jakiej dążymy na warsztatach, jest jak z wchodzeniem do wody – pierwsze komunikaty wypowiadane wprost to jakby wstawianie czubka stopy do wody. Kolejne wymiany opinii sprzyjają pełnemu zanurzeniu.

 

Taka przestrzeń może zaistnieć na każdym warsztacie, kładącym nacisk na wymianę poglądów, jakość komunikacji, rozpoznawanie potrzeb, określanie interesów.

Szkolenie może odbywać się bez konkretnej metodologii, z osią merytoryczną skupioną wokół komunikacji, rozmów, pracy zespołowej, rozwiązywania konfliktów, zarządzania stresem. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by metodologia, zgodnie z którą pracujemy, stała się ramą spotkania. Tę samą funkcję mogą pełnić dodatkowe doświadczenia, które wzmacniają przekaz, uruchamiają emocje.

Prowadzone przez nas warsztaty Fierce Conversations® OdWażne rozmowy uczą mówić wprost, od siebie, o tym, co nam bliskie. Dążymy do stworzenia atmosfery opartej na szczerości i otwartości. Można podać wiele przykładów rezultatów, jakie przynoszą szkolenia oparte na tej metodologii. Kilka tygodni po zakończeniu warsztatów uczestniczka napisała do trenera maila z informacją, że spróbowała rozmowy konfrontującej z ważną dla siebie osobą i przełamała impas, który towarzyszył im od miesięcy. Szkolenie Fierce Accountability daje uczestnikom możliwość przyjrzenia się sobie. Stwarza szansę udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy w życiu zawodowym i prywatnym wchodzę w rolę ofiary i w ten sposób ceduję na innych odpowiedzialność za decyzje. Jako zespół konsultantów i firma mamy coraz więcej praktyki w tworzeniu i dostarczaniu tego typu warsztatów. Dostarczamy ludziom doświadczenia. Umożliwiamy dostrzeżenie nawyków, przekonań, założeń dotyczących ich życia, które można zmienić – jeśli tylko wyrażą ku temu wolę. Wymaga to dojrzałej i delikatnej współpracy między prowadzącym a uczestnikami.

Z taką też myślą przygotowałyśmy warsztat Ja ponad stresem. Umożliwia on uczestnikom przeżycie różnych, czasem niestandardowych doświadczeń. Każdorazowo szukamy nowych inspiracji i możliwości stworzenia warunków do odnalezienia ścieżki zmian. Podczas tego warsztatu pracujemy nie tylko na sali szkoleniowej – wychodzimy z uczestnikami z budynku, by część sesji przeżyć w kontakcie z przyrodą. Sesje odbywają się równolegle w sali i pokoju przeznaczonym do pracy indywidualnej. Stosujemy też różne formy pracy, które mają inspirować do działania. Jedną z nich jest drama, a konkretnie praca z bajką. Taka metoda pracy pozwala dotrzeć do wzorców zachowań w sposób metaforyczny, bezpieczny, a następnie przenieść się ze świata bajki na grunt rzeczywisty. Kluczowa jest tu rozmowa o postawach, jakie przyjmujemy w życiu, pochylenie się nad tym, czy nam służą i czy generują napięcia. Trochę jak u krabów – przyglądamy się własnej skorupie i badamy, czy nie czas się jej pozbyć.

 

Czasem istotna zmiana zachodzi dzięki przeprowadzeniu ważnej dla uczestnika rozmowy w bezpiecznych warunkach. Na bazie doświadczenia wyniesionego z sali szkoleniowej może ją przeprowadzić w rzeczywistości.

Umożliwiamy uczestnikom wybranie rozmówcy spośród innych osób na sali, czasem tą osobą jest trener. Robimy stopklatki, dajemy wskazówki, wspólnie nadajemy rozmowie kształt uwzględniający podstawowe założenia dobrych rozmów. Im więcej takiej pożytecznej wymiany, tym silniejsze staje się poczucie komfortu po zakończeniu szkolenia.

Być może to utopia komunikacyjna, ale musimy do niej dążyć. Alanis Morisette w utworze Utopia śpiewa o przestrzeni, w której rządzą dialog, brak oceny, winy. Są tam prawda, ciekawość, dzielenie się i wspieranie, jest miejsce na każdą emocję, która się rodzi. Jest zachwyt nad różnorodnością… I nawet jeśli to rzeczywiście utopia, nie wyobrażamy sobie lepszego fundamentu, na którym mogłoby wspierać się doświadczenie prowadzące do zmiany.



Tagi: , ,