Symulacje biznesowe Celemi – całościowe spojrzenie na organizację

Zapraszam do lektury wywiadu ze Stellą Oleś, Koordynator ds. Szkoleń z Działu Personalnego w firmie GLS Poland Sp. z o.o. Rozmawiamy o realizowanym programie rozwojowym dla menedżerów, w którym jednym z ważnych elementów są symulacje biznesowe Celemi. W ramach tego programu menedżerowie uczestniczyli w symulacjach Enterprise™, Livon™ i Apples&Oranges™.

Dzień dobry Stello, czy możesz powiedzieć, jak te symulacje wpisują się w realizowany program? Czy w realny sposób przyczyniają się do rozwoju kompetencji przywódczych w Twojej firmie?

Miałam okazję doświadczyć trzech symulacji i mogę potwierdzić, że dotykają różnych kompetencji. Dzięki temu można je wkomponować w różnorodne programy rozwojowe. Symulacje wykorzystane przez nas były elementami rozwoju różnych grup menedżerskich: menedżerów o różnej dojrzałości i z różnym poziomem doświadczeń. Zatem każda z tych symulacji została wykorzystana w innej ścieżce rozwojowej.

Kompetencje rozwijane przez symulacje to szeroko rozumiane kompetencje menedżerskie takie jak: myślenie strategiczne, podejmowanie decyzji, planowanie, budowanie taktyki na określony czas. Symulacje odwołują się do uniwersalnej biznesowej wiedzy. Znajomość funkcjonowania przedsiębiorstwa, umiejętność interpretowania poszczególnych KPI’ów, ogólna wiedza ekonomiczna, wrażliwość organizacyjna oraz zdolność odnajdywania powiązań między poszczególnymi działami czy departamentami to kolejne kompetencje rozwijane przez symulacje Celemi. Każda z symulacji rozwija je w różnym zakresie i różnie rozkłada akcenty.

Jaki jest odbiór uczestników? Co uczestnicy mówią po udziale w symulacjach?

Uczestnicy symulacji byli bardzo zadowoleni. Przede wszystkim bardzo odpowiadała im forma tych spotkań. Są one dużo ciekawsze i atrakcyjniejsze w porównaniu do tradycyjnych szkoleń ponieważ bardzo mocno angażują uczestników. W zasadzie przez cały czas ten program mobilizuje do podejmowania aktywności,  podejmowania decyzji, poznawania wyników, korygowania swoich decyzji i to na pewno było dla nich bardzo atrakcyjne i inspirujące.

Aczkolwiek symulacje były również odbierane jako trudne, szczególnie przez młodych, początkujących menedżerów.

Czy udawało im się odnaleźć powiązania między symulacją a ich pracą?

Myślę, że tu dużo zależało od osoby prowadzącej i trenera. U nas tak się szczęśliwie złożyło, że Piotr Gryko wprowadzał analogie do naszej firmy oraz naszej branży i to na pewno było dużym ułatwieniem. Symulacje są na pewnym poziomie ogólności: pokazują mechanizm funkcjonowania, a nie gotowe rady. Ci, którzy oczekują jasnych instrukcji: co mają robić lub, że w danej sytuacji należy postąpić tak, a w innej inaczej,  to takich bezpośrednich odpowiedzi nie otrzymają. Symulacje wymagają pewnej dojrzałości i wyobraźni, ale też wzmacniają je.

Czyli dla menedżerów z wyższego poziomu, takich bardziej doświadczonych, taka forma warsztatów jest dobra?

Tak, jak najbardziej. Była to bardzo atrakcyjna formuła pracy, szczególnie dla tych menedżerów, którzy uczestniczyli w wielu szkoleniach i wydaje się, że wszystkie tematy już poznali. I rzeczywiście, chcąc im zaoferować program rozwojowy jest niezmiernie trudno znaleźć coś nowego i atrakcyjnego. A te symulacje właśnie takie były. Nawet ci, którzy uczestniczyli w wielu programach menedżerskich, byli mocno zaangażowani. I przyjemnie było patrzeć, jak w trakcie omawiania wyników po poszczególnych rundach milkli i słuchali prowadzącego, aby nie uronić ani jednego słowa z jego komentarza.

No właśnie – miałaś okazje uczestniczyć w tych symulacjach i obserwować menedżerów. Powiedz, jaka była dynamika tych gier i jaka energia towarzyszyła uczestnikom podczas pracy?

Początek każdej symulacji to wprowadzenie: taki wykład z elementami teorii i jest to najmniej aktywna część warsztatu, aczkolwiek jest ona niezbędna, aby taką symulację można było przeprowadzić. A od momentu, gdy rozpoczyna się pierwsza runda (bo symulacje przebiegają w kilku rundach) uczestnicy byli już bardzo mocno zaangażowani – zarówno w opracowanie swojej strategii, ustalenie zasad czy wyboru klientów w zależności od tego, która była to symulacja. Następnie z uwagą czekali na rozstrzygnięcie i wyniki, żeby poznać rezultaty swojego zespołu. Na pewno na zaangażowanie również wpływał fakt, że wszystkie symulacje bazują na rywalizacji. W każdej grze uczestnicy są dzieleni na kilka grup, które ze sobą rywalizują o wyniki. Wszyscy chcieli być najlepsi! I to bardzo dobrze świadczy o menedżerach – mają ambicje i chcieli, aby to przełożyło się na ich efektywność.

Od pierwszych symulacji minęło już parę miesięcy. Czy widzisz lub słyszysz jakieś odwołania kadry menedżerskiej do tych gier? Czy coś się zmieniło po tych symulacji?

Trudno mi jest na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, bo niewiele mam okazji do kontaktów z większością uczestników symulacji. To z racji faktu, że firma jest rozproszona i nasze kontakty nie są zbyt częste. Natomiast na zakończenie zajęć pojawiały się głosy, że symulacje są bardzo inspirujące. I niewątpliwie poszerzają horyzonty. I na pewno tak jest. Więc nawet jeśli nie jestem w stanie wskazać bezpośrednich powiązań i wykorzystania doświadczeń z symulacji, to one na pewno się przekładają na codzienną pracę menedżerską.

A jak to wygląda z Twojej własnej perspektywy? Uczestniczyłaś w kilku –  co one wniosły do Twojej pracy?

Z mojej własnej perspektywy największe wrażenie wywarło na mnie całościowe spojrzenie na organizację, a nie skupianie się na działaniach wycinkowych. Trudno skupiać się na swojej działce tylko dlatego, że ona mnie dotyczy. To, co każdy z nas robi, finalnie przekłada się na wynik całej firmy. I to jest niezmiernie ważne. Menedżerowie powinni właśnie tak patrzeć na organizację. I wartość tego całościowego spojrzenia na organizację również była wielokrotnie podkreślana przez uczestników.

Podsumowując naszą rozmowę, jak byś zarekomendowała symulacje Celemi?        

Jest to świetne narzędzie. Dobra metodyka. Rekomenduję symulacje szczególnie dla bardziej doświadczonych menedżerów, bo to właśnie oni mogą najwięcej z tego wynieść i skorzystać. Rekomenduję je również  zespołom, które uczestniczyły już w wielu szkoleniach. Skierowałabym je głównie do tych menedżerów, którzy są znudzeni i zmęczeni tradycyjnymi szkoleniami. Dla nas, osób pracujących w HR’ach niezmiernie trudno jest zaproponować coś, co rzeczywiście będzie atrakcyjne dla doświadczonych uczestników. A niewątpliwie symulacje właśnie takie są.

Dziękuję Ci bardzo Stello za rozmowę.

 

Jeśli chcesz poznać więcej zastosowań symulacji biznesowych Celemi, zachęcamy do przeczytania kolejnego wywiadu: Celemi Enterprise™ w programie rozwoju Młodych Talentów w Fujitsu. Szef Działu Rozwoju Młodych Talentów w firmie Fujitsu, Nick White opowiada o programie Absolwent, do którego firma włącza grupę osób rozpoczy­nających kariery zawodowe i szkoli je na swoich liderów nowej generacji.

Skontaktuj się z nami,
jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o innych ofertach,
jakie mamy dla Ciebie.